Nie ważne jak życie jest ciężkie Nigdy nie trać nadziei

niedziela, 18 listopada 2012

8. Paryż


Cassidy 

Mamusiu
Wiem słabo się odzywam. Powinnam za to dostać jakiś opieprz, ale mam mało czasu. Pomagam chłopakom z piosenkami. No właśnie chłopcy, czyli One Direction a jaśniej to zespół w którym gra Zayn. Wszystkich jest pięciu i są szaleni. Istni wariaci, ale każdy z  nich jest inny. Harry istny podrywacz :D, szuka tej jedynej. Lou marchewkożerca kochający paski. Niall Irlandczyk wiecznie głodny, polubiłabyś go. W końcu się znalazł ktoś kto zjadł by wszystko co przygotujesz. Zayn, mój przyjaciel, dalej tak samo szalony jak zwykle. Martwię się o niego. Ja wiem, że on nie kocha tej dziewczyny widzę to po nim jak się męczy. Liam jest z nich najspokojniejszy, chociaż też potrafi zaszaleć. Jest dla mnie ...



Kim jest dla mnie Liam? Moje rozmyślania przerwał Liam wchodzący do mojego pokoju. Zamknęłam laptopa za nim zdążył cokolwiek przeczytać. Obrócił mnie na obrotowym krześle, tak, że patrzyłam na jego twarz.
- Jedziemy do Paryża.- oznajmił.
- Co?- zdziwiłam się.
- No jedziemy do Paryża na cztery dni. Mamy tam dwa koncert, a później wolne do końca sierpnia.
- Super.- powiedziałam z udawanym entuzjazmem. Mało mnie cieszyła perspektywa spędzenia czterech dni samotnie, z dla od tych wariatów.
- Jedziesz z nami.- oznajmi i poszedł do mojej garderoby. Nieco oszołomiona poszłam za nim. Pakował moją walizkę.
- Li co ty robisz?- zapytałam
- No pakuję cię. - odpowiedział
- Dobra, ale czemu?
- Bo za godzinę lecimy, a ty masz na sobie piżamę.- oznajmił. Miałam na sobie moją kochaną piżamkę. Koszulka z PP panem dziobakiem ( ta od Liama ) i spodenki.
- I ty dopiero mi to mówisz.- powiedziałam spanikowana.
- Cass oddychaj. Idź się ogarnij, a ja cię spakuję. 
    Zgodnie z rozkazem Liama poszłam do łazienki, ale najpierw biorąc sobie coś do ubrania. Dzisiaj padło na jasne rurki, czarną koszulową tunikę i czarne Vansy.<klik> Do tego dwie rzeczy z którymi się nie rozstaję, a mianowicie bransoletka z symbolem nieskończoności, którą 1D podarowało mi za wytrzymanie z nimi dwóch tygodni, no i okulary przeciw słoneczne. Miałam je zawsze przy sobie bo paparazzi nie dawali spokoju. Szybki prysznic, później szybko nasmarowałam się kokosowym balsamem i wskoczyłam w ubrania. Wilgotne włosy zebrałam w niechlujnego koka i gotowa wyszłam z łazienki. Li siedział na moim łóżku, a przed nim stała moja walizka. 
- Szybki jesteś.- powiedziałam do niego. - Znajdę tam jakąś bieliznę.
- Znajdziesz. To co idziemy. 
- Jasne. 
Spakowałam jeszcze laptopa do torby i razem z Liamem wyszliśmy z domu. Za nim wyszliśmy oznajmiłam tacie, że wyjeżdżam. Był zadowolony, bo miał dużo pracy. Otwierał nowy hotel nad morzem. Pod moim domem stał już bus, z resztą zespołu i Simonem. Nadal go nie lubię. 
Na lotnisku dopadły nas fanki. Chłopcy dzielnie rozdali autografy i w końcu mogliśmy wsiąść do samolotu. Siedziałam pomiędzy Zaynem i Liamem. Malik włożył słuchawki do uszu i odpłyną w krainę Morfeusza. Liam bawił się swoim telefonem, a ja próbowałam się wyluzować. Nie lubię latać. Li zaczął przyglądać mi się badawczo.
- Boisz się?- zapytał. 
Nic nie odpowiedziałam. Liam podniósł oparcie dzielące nas od siebie i przytulił. Poczułam się bezpieczniej, nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziły mnie śmiech chłopaków. Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam na nich.
- Co wam odbija?- zapytałam
- Ładna z was para.- odpowiedział mi Harry i pokazał zdjęcie, na którym śpię wtulona w Liama.
- Idioci. - miałam ochotę jeszcze na nich pokrzyczeć, ale trzeba było zapinać pasy bo pochodziliśmy do lądowania. 
  Cali i zdrowi wylądowaliśmy na ziemi. Na lotnisku chłopaków znowu dopadły fanki. Rozdali autografy i wpakowaliśmy się do busa. Dojechaliśmy na miejsce. W hotelu czekała na nas Eleanor. Louis był mega szczęśliwy. 
- Macie godzinę i spotykamy się na dole. - powiedział Simon. Wszyscy rozeszliśmy się do pokoi. 
Moja walizka stała już w pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Do pokoju weszła El.
- Co powiesz na zakupy?- zapytała.
- Z miłą chęcią, ale najpierw potrzebuje kąpieli.
- Okej to za półtorej godziny w holu.
- Dobra.
Brunetka wszyła, a ja wyjęłam z walizki, żółtą sukienkę i sandały <klik>. Z gotowym zestawem i kosmetyczką poszłam do łazienki. Mój prysznic trwał dobre 20 minut. Wytarłam się dokładnie, posmarowałam balsamem, wysuszyłam włosy, lekko podmalowałam no i ubrałam. Gotowa wyszłam z łazienki. Do torby wrzuciłam portfel i komórę. Zamknęłam pokój i zeszłam na dół, gdzie czekała na mnie już El. 
- To co czas na podbój sklepów?- zapytała.
- No bo Liam mnie pakował i nie wiem w czym pójdę na koncert.
- Co?- zdziwiła się
- Oznajmił mi, że jedziemy godzinę przed wyjazdem.- Dziewczyna zaczęła się śmiać.
   Zwiedziliśmy chyba wszystkie sklepy w Paryżu. Kupiłam sobie masę rzeczy, brązowe szpilki <klik>, pomarańczową sukienkę <klik>, łososiową sukienkę <klik>, koronkowy czarny top <klik>, czarne szpilki <klik>. Zmachane zjadłyśmy obiad i wróciłyśmy do hotelu. Trzeci raz w dzisiejszego dni wzięłam prysznic. W ręczniku wyszłam szukać czegoś do ubrania na koncert. Wybrałam ciemne  jeansy, koronkowy top i czarne szpilki<klik>. Bieliznę też znalazłam, a ja się martwiłam, że jej mi nie spakował. Wróciłam do łazienki, ubrałam się, wysuszyłam włosy i je wyprostowałam. Lekki makijaż i byłam gotowa. Zostały mi jakieś dwie godziny do koncertu, więc skończyłam meila do mamy.
              ... Jest dla mnie... Kocha Toy Story i kreskówki. Znowu jetem szczęśliwa, a uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Wróciłam do grania i malowania. 
                                                                        CMM
Wysłałam. Wyłączyłam komputer i próbowałam znaleźć dla siebie jakieś zajęcie. Do pokoju wszedł Simon. 
- Coś się stało?- zapytałam. 
- Chciałem porozmawiać.
- O czym.
- O twojej karierze.
- O mojej karierze?
- Tak.- dziwny uśmiech wpłyną na jego usta. Podszedł do mnie i zaczął całować. Próbowałam mu się wyrwać, ale był za silny, popchnął mnie na łóżko i przycisną do materaca.
- Puść mnie- krzyknęłam, ale on nie zwracał uwagi na moje słowa. Jego ręce znalazły się pod koszulką. Łzy zaczęły płynąc po mojej twarzy.- Puszczaj.- powtarzałam. 

Liam
Gotowy na koncert poszedłem po Cass. Złapałem za klamkę i drzwi były zamknięte. Dziwne. Miałem już odchodzić, kiedy usłyszałem jej krzyk.
- Puszczaj.- przestraszyłem się. Próbowałem wyważyć, te pieprzone drzwi. Z pokoju obok wyszedł Malik w samych spodniach.
- Liam co ty robisz?- zapytał.
- Próbuję się tam dostać. Coś się tam dzieje.
- Mam klucz.- odpowiedział i wrócił do pokoju. 
Po chwili stał przy mnie otwierając drzwi. W końcu je otworzył. Gdy drzwi się otworzyły mi serce zamarło. Cass, leżała na łóżku i próbowała wyrwać się Simonowi, który leżał na niej. Miałem ochotę, własnoręcznie zabić śmiecia, ale Zayn był pierwszy. Ściągną go z niej i przyłożył mu w twarz tak, ze menadżer wylądował na ziemi. Cass zerwała się z łóżka i podbiegła do mnie. Przytuliłem ją od razu. Rozpłakała się mi w ramionach. Zayn zgarną Simona i wyprowadził z pokoju.
- Li powiedz Harremu, żeby zszedł na dół bo nie mówię po Francusku.- kiwnąłem tylko głową. Nie miałem jak się ruszyć. 
- Harry.- krzyknąłem. Po chwili loczek pojawił się w pokoju.
- Co się stało?- zapytał patrząc na płaczącą Cass.
- Idź do recepcji, Zayn ci wszystko wytłumaczy.- Harry posłusznie poszedł do recepcji. Wziąłem na ręce Cassidy i zaniosłem ją do swojego pokoju. 
- Maleńka jesteś już bezpieczna, nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić.- powiedziałem do niej. Starłem z jej policzków czarne smugi łez. Do mojego pokoju wparowała reszta razem z Zaynem.
- Policja go zabrała.- powiedział. 
- Co się stało?- zapytał Niall, który nic nie wiedział. Zayn wszystko mu opowiedział.
- Co za skurwiel. - wysyczał przez zęby. - Trzeba odwołać koncert.
- Właśnie. Nie możemy jej samej zostawić.- dodał Zayn.
- Nie możecie.- odezwała się Cass.
- Cassi, nie zostawimy cię. - powiedziałem do niej.
- Macie iść na ten koncert, ja sobie poradzę.- powiedziała twardo.
- Nie możesz zostać sama.- zaprotestował Louis.
- Ja z nią zostanę.- zaproponowała Els.
- Dobra, ale jakby co to macie zadzwonić. Idźcie kończcie się szykować, ja z nią posiedzę.- rozkazałem i wszyscy wyszli. - Cassidy na pewno dasz radę.
- Dam.- głos się jej załamał i znowu zaczęła płakać. Przytuliłem ją. Po kilku chwilach się uspokoiła.- Mówiłam, że się przyzwyczaję.- odezwała się.
- Do czego?- zapytałem.
- Do twojej pomocy.- odpowiedziała.
- Mogę zostać etatowym bohaterem, ale tylko twoim.- delikatny uśmiech pojawił się na jej ustach. - Dać ci coś do przebrania?- zapytałem.
- Jeśli możesz. - z jeszcze nie rozpakowanej walizki wyjąłem koszulkę i dresy. Cass zniknęła w łazience. Po chwili wyszła tylko w samych dresach i staniku. Na plecach i brzuchu miała siniaki. 
- Mam ochotę zabić tego palanta.- powiedziałem wściekły. Jak można skrzywdzić tak delikatną osobę.   
Co mogło się stać, gdybym nie usłyszał jej krzyku. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że mi na niej zależy. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Chciałem wiedzieć, że jest bezpieczna, że nikt nie może jej skrzywdzić. 
- Li dusisz mnie.- powiedziała.
- Przepraszam. Obiecuję, że temu skurwielowi to się nie upiecze. Zgnije w więzieniu i więcej cię nie dotknie.- ona nic nie powiedziała tylko wtuliła się we mnie. 
- Liam musimy już iść.- usłyszałem głos Zayna. - Cass na pewno dasz radę?- zapytał, a ona kiwnęła głową. - El zaraz do ciebie przyjdzie. A my wrócimy jak najszybciej.
- Jasne.- zgodziła się z nim. Oderwała się ode mnie i poszła do łazienki, a my wyszliśmy z pokoju.
- Li, ja myślałem że go zabije.- odezwał się Zayn.- Nie panowałem nad sobą. 
- Zasłużył na to.- wysyczałem.- Ja bym się nie powstrzymał.
Zayn, zaczął mi się przyglądać, ale za nim zdążył coś powiedzieć, doszliśmy do samochodu. Gdzie siedzieli już chłopcy i Edd- nasz ochroniarz.
- Gdzie Simon?- zapytał.- Nikt nie chce mi powiedzieć.
- Simon już dla nas nie pracuje.- odpowiedziałem, a reszta mi przytaknęła.
- Czemu?- dopytywał się.
- Bo jest skurwielem i tyle.- odparł Harry.
- A jaśniej?
- Zaczął dobierać się do Cassidy, bez jej zgody.- wyjaśnił Zayn. Nikt więcej się nie odezwał. Pojechaliśmy na koncert w podłych humorach. Po dwóch trzech godzinach wróciliśmy do hotelu. 
- Zaopiekuj się nią.- powiedział Zayn i poszedł do swojego pokoju. Ja wszedłem do swojego. Cass siedziała skulona na łóżku i płakała. 
- Maleńka co jest?- zapytałem. Ona nie dopowiedziała tyko wstała z łóżka i podeszła do mnie. Wtuliła się we mnie. Staliśmy tak kilka dobrych chwil, kiedy Cass w końcu się uspokoiła. 
- Zajmuje ci pokój.- powiedziała.
- Nie ważne. 
- Mogę zostać?
- Jeśli tego potrzebujesz to tak, możesz zostać. 
- Dziękuje.- powiedziała.
- Ja pójdę pod prysznic, a ty się rozgość. 
 Poszedłem do łazienki, szybki prysznic, założyłem na siebie spodnie od dresu, które służyły mi za piżamę. Wyszedłem z łazienki. Cass leżała na łóżku. Położyłem się obok i przyciągnąłem do siebie. Ona odwróciła się do mnie przodem i wtuliła się we mnie. Okryłem nas kołdrą i wsłuchiwałem się w jej spokojny oddech. Zasnęła.

___________________________________________________
I mamy kolejny za sobą.  

3 komentarze:

  1. zajebisty..<3 jestem tu nowa..i bede często tu wpadać ;)

    OdpowiedzUsuń