Nie ważne jak życie jest ciężkie Nigdy nie trać nadziei

sobota, 22 grudnia 2012

19. Przygotowania

Cassidy

Ja, Eleanor, Natalia, Monika i moja mam siedziałyśmy sobie w ogrodzie i przyglądałyśmy się jak ta piątka idiotów się wydurnia, plus mój tata. Grali w piłkę. Mama akurat wyszła do kuchni po wino.
- Tobie nie dam bo nie wolno.- powiedziała do El - Mogę ci dać mojego soku wiśniowego. 
- Z miłą chęcią.
- Musisz nam powiedzieć jak ten oto nasz pan Marchewka ci się oświadczył.- powiedziałam.
- Przyszedł do mnie...
- ... z kwiatami?- zapytała Nati, przerywając El
- Nie z bukietem marchewek.- zaprzeczyła, na jej słowa zaczęłyśmy się śmiać. jak się uspokoiłyśmy ona dalej opowiadała- Uklękną na kolano, wyją pierścionek i zapytał czy wyjdę za niego.- powiedziała, eksponując przy tym pierścionek na jej ręce<klik>.- Jak się zgodziłam on zapytał czy może zjeść marchewki. 

Zaczęłyśmy się śmiać. Spojrzałam na chłopków, w tym samym czasie co Liam spojrzał na nas. Nasze oczy się spotkały, uśmiechnęłam się do niego, a on bezgłośnie powiedział 'kocham cię'. Przez tę chwilę nieuwagi dostał piłką w brzuch od Louisa. Zaczęli się ganiać, biegli w stronę plaży. Całe nasze towarzystwo pobiegło zobaczyć co się będzie działo. Liam gonił Louisa, aż do samego pomostu. Pasiasty tak biegł, że nie zwracał uwagi czy ma jeszcze grunt pod nogami.


- Lou, uważaj.- krzyknęłam. 
Chłopak spojrzał pod nogi i zobaczył, że za chwilę wyląduje w wodzie. Jego mina była bezcenna. Najpierw krzykną, a już po chwili było słychać głośny plusk. Wbiegliśmy zobaczyć na pomost zobaczyć, czy pasiasty żyje. Nigdzie nie było go widać. Nagle wynurzył się z wody. Te jego miny. On nigdy nie jest poważny, chociaż reszta też nie. Zrobili miny jakby nad czymś myśleli. Oni nie wiedzą do czego służy mózg. Cała czwórka, puls mój szurnięty tata wskoczyli do wody, najpierw biorąc nas na ręce. Harry złapał Eleanor, Liam mnie, Niall Monikę, a Zayn Nati. Nawet mojej mamie się nie upiekło, bo ją do wody wrzucił mój tata. Ja kurczowo trzymałam się Liama. 
- Spokojnie możesz tu ustać.- powiedział, a ja niepewnie wyprostowałam nogi.
 Stoję bosko. Fala zalała nas i było mnie bosko, bo do buzi naleciała mi słona woda. Liam przyciągną mnie do siebie a ja instynktownie owinęłam nogi wokół jego pasa. Li pomału kierował się w stronę brzegu. Reszta zrobiła to samo. 
- Przepraszam nie pomyślałem.- powiedział do mnie.
- Nic się nie stało. Pójdę się przebrać.- powiedziała. Było mi cholernie zimno, cała się trzęsłam.- Dziewczyny dać wam coś do przebrania?
- Właściwie ja będę się zbierać.- powiedziała Nati.
- To ja cię odprowadzę.- zaoferował się Zayn.
- Dobrze.- zgodziła się ruda. Razem poszli plażą w stronę jej domu.
- A tobie Monia?
- Jak byś mogła.
- To chodź.- powiedziałam do dziewczyny. Miałyśmy iść już do domu kiedy podbiegł do nas Niall.
- Monika poszłabyś ze mną do kina?- powiedział 
- Jasne.- delikatny uśmiech pojawił się na ustach dziewczyny. 
Poszłyśmy na górę. Dałam dziewczynie beżowe rurki, brązową bluzkę i brązowe baleriny. Chwilę później wyszła ubrana <klik>. Grzywkę spięła do góry włosy zebrała w kok. 
- Leć i pamiętaj on zawsze tak dużo je.- nieco się rozluźniła.
 Z lekkim uśmiechem wyszła z mojego pokoju. Z szafy wyjęłam sobie dresy, czerwoną bluzkę i czerwone conversy <klik>. Mokre włosy spięłam w kucyk. Zeszłam na dół, mama z tatą szykowali kolację, nieźle się przy tym bawiąc. Ja się czasem zastanawiam, czemu oni się rozwiedli, no ale cóż nikt mi jeszcze nie odpowiedział na to pytanie. Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na kanapie obok Liama, który już zdążył się przebrać. Przejechałam ręką po jego krótkiej fryzurze.
- Lubiłam twoje loczki, ale tak też mi się podobasz.
- Teraz nikt mnie nie będzie mylił z Harrym.- zaśmiał się Liam.
- Ej co ty masz do moich loczków.- oburzył się Harry.
- Nic.
- El kiedy planujecie ślub?- zapytałam brunetkę.
- Jak najszybciej. Jak się moi rodzice dowiedzą o dziecku. wiesz lepiej im powiedzieć po ślubie.
- Mam pomysł.- powiedział Lou.
- Jaki moja ty marcheweczko?
- Zróbmy tutaj. Trzeba ściągnąć tylko twoich rodziców i moich. wiesz tylko najbliżsi. Z głowy też będą paparazzi. No chyba, że ci się nie podoba ten pomysł.
- Jest wspaniały. Zawsze marzyłam o ślubie na plaży. Cass pomożesz mi w przygotowaniach.
- Oczywiście że tak.

Ślub miał się odbyć 1 września, czyli za dwa tygodnie. Dobrze, że Monika i Natalia zgodziły się nam pomóc bo w życiu byśmy tego nie przygotowały. Zaproszeni byli moi rodzice, całe 1d, Natalia, Monika, ja, rodzice i rodzeństwo El, oraz rodzina Luisa, no i ku mojemu niezadowoleniu Daniel. Nie uśmiechało mi się spotkać z byłą Liama, ale Daniel była przyjaciółką El. Jakoś wytrzymam. Tydzień przed ślubem Louis musiał pojechać do Londynu. Biedak chciał zrobić niespodziankę swojej przyszłej żonie i kupić własny dom, a został oskarżony o zdradę.

Dokładnie trzy dnie przed ślubem, El wpadła w panikę. Śpię sobie w najlepsze, wtulona w Liama kiedy do mojego pokoju wpada zapłakana El. Nieźle się wystraszyłam, bo myślałam że to coś z dzieckiem. Byłam gotowa w samej piżamie wieźć ją do szpitala. Brunetka przysiadła na łóżku i jak najbardziej poważnie powiedziała.
- Louis mnie zdradza.
- Co?- jeszcze spałam.- Zdradza mnie z jakąś blondynką.- na dowód pokazała mi zdjęcie w internecie. Lou i jakaś blondynka w kawiarni, zaciekle o czymś dyskutowali. Pod spodem było jeszcze pytanie.  
Czy związek Louisa i Eleanor to już przeszłość?
- El on by cię w życiu nie zdradził. Świata poz tobą nie widzi. Musisz mu zaufać. On tylko pije kawę z tą kobietą.
- On mnie na prawdę zdradza.- uparcie trzymała swego, a mnie już wyprowadzała z równowagi.
- Eleanor, do jasnej cholery on cię kocha, za tydzień bierzecie ślub, spodziewasz się jego dziecka. Nie zdradza cię. Więc przestań wymyślać tylko zadzwoń do niego i żądaj wyjaśnień, a właściwie poczekaj o 15 będzie już w Polsce.- krzyknęłam, tak że obudziłam biednego Liama.
- No dobrze, ale  ja swoje wiem.
- El ty mnie lepiej nie wkurzaj.- brunetka wzięłam swój telefon i wyszła z mojego pokoju.
- Kochanie co się stało?- zapytał Liam.
- El uważa, że Louis ją zdradza.
- Skąd masz pewność, że jej nie zdradza. Wyjechał nie wiadomo po co do Londynu.
- Li, on jej nie zdradza, on kupuje dom dla niej i dla dziecka, a ta kobieta na zdjęciu to pani od nieruchomości.- tylko ja byłam poinformowana o planach naszego pana Marchewki.
- Kupuje dom?
- Tak Liam. Ja idę pod prysznic bo już nie zasnę.- cmoknęłam Liama w usta i pomaszerowałam do łazienki.
Wzięłam prysznic, nasmarowałam się balsamem, ubrałam czystą bieliznę, założyłam jasne jeansy, koronkowy czarny to i czarne szpilki.<klik> Włosy zebrałam w kok. Pociągnęłam oczy tuszem do rzęs  i gotowa wyszłam z łazienki.
- Ta pa, widzimy się wieczorem.- pocałowałam go na pożegnanie. 
Miał nieco smutną minę, wiedziałam o co mu chodzi. On myśli, że zapomniałam o jego urodzinach. Zeszłam na dół, gdzie czekało na mnie już całe towarzystwo.
- Wiecie co macie robić?- zapytałam
- Udajemy że nie pamiętamy o jego urodzinach,a o 17 wieziemy go do klubu.- wyrecytował Zayn.
- Dobra. My z dziewczynami będziemy czekać na miejscu. Lou został wtajemniczony i taksówką przyjedzie od razu do klubu. To na razie.
Z dziewczynami poszłyśmy załatwić kwiaty, wszystko na ślub było dopięte na ostatni guzik. Jutro przyjeżdżają rodzice i siostra El, oraz  rodzice i rodzeństwo Louisa. Pokoje w hotelu są zarezerwowane. Była szesnasta, poszłam do łazienki się przebrać. Założyłam jasną, koronkową sukienkę, obcasy i kilka błyskotek <klik>. Rozpuściłam włosy i poprawiłam makijaż. wcześniejsze ciuchy spakowałam w torbę i wrzuciłam do swojego samochodu. Nie tylko ja skorzystałam z łazienki, dziewczyny też poszły się przebrać. Monika założyła sukienkę bez ramiączek, jasne buty na obcasie i ciemną biżuterię <klik>. Kręcone włosy lekko spięła. Nati była ubrana w swój ulubiony kolor, czyli zielony. Zielona sukienka, zielone szpilki i zielona biżuteria <klik>. Jej oczy w zestawieniu z takimi kolorami nabierały zielonego blasku. El ubrała jasną, obcisłą sukienkę, do tego szpilki i kilka błyskotek <klik>.  Wyszłyśmy z łazienki, a tam na nas czekał już Lou. El spojrzała na niego zabójczym wzrokiem.
- Louisie Williamie Tomilnson...- zaczęła wściekła, ale Lou nie dał jej skończyć, podszedł do niej, złapał jej twarz w dłonie, spojrzał jej w oczy i pocałował. dobry sposób na uciszenie kobiety.
- Po pierwsze stęskniłem się za tobą. - tym razem pocałował ją z mniejszą zachłannością.- I za tobą też orzeszku. - z czułością pogładził jej brzuch.- Po drugie, kocham cię i nigdy bym cię nie zdradził. 
- A te zdjęcia.
- Ta kobieta to Elena, moja koleżanka i agenta nieruchomości. Pomagała znaleźć mi idealny dla nas dom. 
- Dom?- zapytała.
- Tak dom, miała być niespodzianka no ale cóż jak ty mi grozisz odwołaniem ślubu.
- Groziłaś mu odwołaniem ślubu?- zapytałam.
- Tak.
- El ja cię kiedyś zabiję. 
__________________________________________________________________
I jak się wam podoba? Udało mi się coś napisać mam nadzieję że się wam spodoba. Wesołych Świąt i bogatego Mikołaja. Pewnie coś wstawię w święta, ale nie obiecuję. Czekam na wasze komentarze.

PS. Chciałabym was zaprosić na mój blog nr 3 turly-madly-deeply.blogspot.com 
Mam nadzieję, że się wam spodoba
 


5 komentarzy:

  1. hahah..:D jest boski ;)
    ~~lika~~

    OdpowiedzUsuń
  2. hahah końcówka najlepsza. Świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny...!!! z niecierpliwością czekam na następny :)
    sylwia

    OdpowiedzUsuń